poniedziałek, 18 lutego 2013

List

Od samego rana walczę z rzeczywistoscią i tym całym światem o mój dobry humor i przegrywam.

Uczucie ogólnej beznadziei pogłębia myśl, że wszystko taaak bardzo nie ma sensu. Z jednej strony może i ma, ale im dłużej i wnikliwiej się czemuś przygladam, coś analizjuę tym bardziej owe coś traci na swoim sensie. Przyszedł mi gupi przyklad na myśl i za Chiny nie chce z tej myśli zejść by ustąpić miejsca innemu wię poprostu go tu nie umieszcze żeby uniknąć ewentualnej kompromitacji. Choć osobiście sądzę, że bardziej już się nie skompromituję, ale przezorny bla bla bla. Chaotycznie to wszystko wygląda, się czyta i tak dalej, ale to przez ten humor.

Otrzymałam list. Piękny. Ze wzgledu na treść, na gest, ze względu na osobę... Sądze, że pisanie listów to coś co na prawdę warto kontynuować. Zamiast wysyłać do siebie maile, przesiadywać coraz dłużej przed ekranem komputera można wziać do ręki dlugopis, kilka kartek i nagryzmolić coś do osoby, która jest tego poświęcenia warta. Tak, to jest poświęcenie. Dla większości ludzi nawet ogromne. Myślę jednak, że może ono się stać naszym hobby, czymś bardzo przyjemnym. Dla mnie już takie jest. Polecam to, chociażby dla tego głupiego zdania "Dziękuję za Twój list". Polecam to dla tej myśli, że osoba, z którą korespondujesz poświęca swój czas po to by Ci odpisać. A ponieważ czas jest w tych chorych czasach cholernie cenny jest to coś wielkiego.

wtorek, 15 stycznia 2013

Siemanko Szefie.

Rozmawiałam dziś z Szefem. Koleś chce w jakimś chorym zakładzie przegrać moje glany. Chore.

Kompletnie nie ogarniam o co ostatnio chodzi. Pokłóciłam się z D. Teraz niby wszystko ok. Nie wiem kiedy i jak nam przeszło, no ale podobno przeszło. Chyba przespałam ten moment. I jeszcze ten burak nic mi nie chce wytłumaczyć.

Z J. i K. też się pokłóciłam. I tu akurat jestem pewna, ze nam nie przeszło, bo na siebie nie krzyczałyśmy. Jeszcze wszytko przed nami. Mamy sie spotkać, pewnie wtedy strace swój głosik ukochany. Hue hue. Czerpie z tego dziwną przyjemność. I to też jest chore.

Mam dostać tort śmietankowy przesyłką. Ciekawa jestem w ilu częściach dojedzie. Niech się Szef o to martwi.  


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Talvi

Och, biało! Nareszcie zima. Zgodnie z owym stanem rzeczy jest mi zimno. Nawet łapki mam zimne co mnie się poprostu nie zdarza. No, ale ZIMA!!! Sanki, bałwan, aniołki w śniegu, bitwa na śnieżki. Ojojoj. Na samą myśl mam uśmiech kota z "Alicji w krainie czarów".

Z racji, iż właśnie rozpoczęły się ferie Zyanya postanawia oddać się swoim nałogom: czytaniu, smsowaniu i p... Ferie, o tak...


czwartek, 20 września 2012

piątek, 24 sierpnia 2012

Romantyczność.

Cześć.
Usłyszałam ostatnio że "romantyczność ssie". I postanowiłam te słowa zatrzymać sobie w pamięci, żeby je dobrze przemielić.

Osobiście podziwiam romantyków. Za ich chęć do starania się. Teraz, w tym parszywym XXI wieku, ludziom się na ogół nie chce. A romantycy? Romantycy chcą. Żeby wszystko wyglądało inaczej. Dla mnie to oni zmieniają świat. Moi bohaterowie :D

Sama chciałabym żeby we mnie, w tym moim oślizgłym środeczku, znalazła się choć ociupinka, jedna little kropelka tej cudownej zawiesiny która odpowiada za romantyczność. Szukam jej. Jak zawsze uparcie. I wiecie co? Kiedyś ją znajdę.

Nie mam specjalnie czasu by napisać wszystko co mi pod syfitem lata, skacze, robi salta, ale napisałam najważniejsze. Duma rozpiera.

ROMANTYCY GÓRĄ!!
i jeszcze jedni na literkę "r"



wtorek, 21 sierpnia 2012

Szału bez.

Cześć.
Osoby, z którymi się zadaje, bez przerwy przypominają mi o zbliżającym się nieuchronnie roku szkolnym. I szczerze mówiąc niespecjalnie podoba mi się ta świadomość. Liceum- ble. Nowa klasa- ble. Szkoła- ble.

Liceum.
Mój poważny krok w dorosłość. Chory fakt. Niestety, już teraz muszę wiedzieć co chce robić w przyszłości. Zresztą tu nie tyle liczy się fakt co ja CHCĘ robić ile fakt co będzie mi się opłacało... A to już jest kompletnie popieprzone.

Nowa klasa.
Damska. Tyle wystarczy.
ps. sorki M.R.

Szkoła.
Kolejne trzy lata w tej samej szkole. Ci sami nauczyciele, którzy mają już wyrobine zdanie o mnie i nie pozwolą się przekonać do tego, że może się zmieniłam, co nie oznacza, że tak się stało. Denerwuje mnie świadomość tego.

Cisza, spokój, mądrość. Biblioteka. Mmm... I ten zapach książek. Polecam.






poniedziałek, 11 czerwca 2012

Wiara w ich prawdziwość.

Dwa dni temu nie uwierzyłabym, że będę miała tak dobry humor już dziś. Dwa dni temu myślałam, że do końca tego roku szkolnego będę chodziła przygaszona. Dwa dni temu był armagedon. Mój osobisty upadek na sam dół dołu z wiarą w ludzi. Ale nie chcę się z tym zagłębiać, bo nie i już. Jest mi źle gdy o tym myślę więc mam zamiar to wrzucić do pudła, zaplombować i ukryć gdzieś z tyłu mojej podświadomości. Chcę napisać o tym dzięki komu już jest lepiej. A są to trzy osoby o inicjałach A., J. i K. Niesamowicie cieszy mnie fakt, że te trzy osoby są a ja nie wierze swojemu rozumowi (przynajmniej nie zawsze) :)

Za dwa dni jest fajny dzień. A w sobotę jest jeszcze fajniej, bo jest dzień uczczenia tego dnia, który jest za dwa dni :D Jak się piecze tort?!


środa, 16 maja 2012

Trochę humoru

Zacznijmy od tego, że dziś mam na prawdę świetny humor... I chyba nikt nie jest w stanie go popsuć. Na prawdę szczerze w to wierzę. Chociaż jest jedna osoba, która mogła by to uczynić. Nie, wróć. Nie dziś! A co tak wpłynęło na moje samopoczucie? Czynniki o inicjałach K. B. i D. Z. na 100% się do tego przyczyniły, ale jest coś jeszcze. CZEKOLADA. O tak, słodziutka czekolada. [ Dobra, mój humor zaczyna mnie przerażać. ]

Osobiście uważam, że najlepszą rzeczą pod słońcem (przynajmniej dziś) jest spontaniczny śmiech. No i oczywiście kroczokuleczki. No i jeszcze szczerość, ale spontaniczne salwy śmiechu są dziś #1.

Pozytywnie.  

wtorek, 15 maja 2012

Skórka pomarańczowa

Mała potyczka z sama sobą by koniec końców zasiąść przed komputerem i napisać tego posta. Brak pomysłów. Tony myśli, których w żaden sposób nie potrafię wyrazić słowami. Zaczynam podejrzewać, że się nie da. Kłębowisko pytań bezsensownych, no i tych trochę mniej bezsensownych. I czająca się gdzieś z tyłu chęć uśmiercenia kilku sworzeń nie potrafiących nawet zakodować, że "jest napisane" a nie "piszę". Witam w moim świecie, moi drodzy.

Tak sobie myślę, że potrzebuję chwili spokoju. Od otaczającego mnie świata. Chciałabym usiąść na fioletowej trawie nad pomarańczową rzeką i patrzeć w tęczowe niebo. Matko, cudnie by było. Wziąć ze sobie 3 osoby, które są dla mnie ważne, które nigdy mnie nie męczą, które mimo wszystko dają mi choć namiastkę wewnętrznego spokoju.

Nigdy mnie nie puszczaj. Nigdy.