Nigdy mnie nie puszczaj. Nigdy.
wtorek, 15 maja 2012
Skórka pomarańczowa
Mała potyczka z sama sobą by koniec końców zasiąść przed komputerem i napisać tego posta. Brak pomysłów. Tony myśli, których w żaden sposób nie potrafię wyrazić słowami. Zaczynam podejrzewać, że się nie da. Kłębowisko pytań bezsensownych, no i tych trochę mniej bezsensownych. I czająca się gdzieś z tyłu chęć uśmiercenia kilku sworzeń nie potrafiących nawet zakodować, że "jest napisane" a nie "piszę". Witam w moim świecie, moi drodzy.
Tak sobie myślę, że potrzebuję chwili spokoju. Od otaczającego mnie świata. Chciałabym usiąść na fioletowej trawie nad pomarańczową rzeką i patrzeć w tęczowe niebo. Matko, cudnie by było. Wziąć ze sobie 3 osoby, które są dla mnie ważne, które nigdy mnie nie męczą, które mimo wszystko dają mi choć namiastkę wewnętrznego spokoju.
Nigdy mnie nie puszczaj. Nigdy.
Nigdy mnie nie puszczaj. Nigdy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
No to dobrze, że w końcu się w sobie zebrałaś i coś na pisałaś. Szkoda by było zmarnować takiego posta. No, ale jest. Na szczęście.
OdpowiedzUsuńKłębowisko myśli i nie wiesz, co napisać? Tak, też tak mam. Tyle, że u mnie dochodzi jeszcze przeraźliwa chęć pisania. Kłopot w tym, że nie wiadomo od czego zacząć.
Wyobrażam sobie ten twój cudowny krajobraz... I wiesz co? Masz racje, byłoby wspaniale, wręcz nieziemsko. Kłopot w tym, że ta chwile nigdy nie nastąpi, bo po prostu życie to bagno. I nic tego nie zmieni.